Dopadły nas choróbska i imponderabiliów brak. Ot, co. Blog zamarł. Zero przebłysków. Pustka w głowie, smarkanie, chusteczki ścierne. Prawie od dwóch tygodni nie wychodzę z domu i nie widzę innych twarzy prócz najbliższych. Nawet nie mam siły na lekturę, wkradł się jakiś mentalny leń oprócz przeziębienia. Wieczorami oglądam filmy, nie trzeba nic robić, tylko się gapić. Cholerne wirusy. Niby jestem taka silna. Zaraził mnie chyba syn, ale z drugiej strony, kołaczą mi w głowie osoby i sytuacje, które z perspektywy dwóch tygodni wydają się podejrzane. W samolocie przed nami strasznie kaszląca Włoszka, mała Azjatka na lotnisku z maseczką na twarzy... zakatarzona staruszka w sklepie? Która mnie poczęstowała?
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na wirusy! Pozdrawiam Was, nie ściskając, wiadomo, ile tego ścierwa jest w sieci... J
Wracajcie do zdrowia szybciutko! I miłego oglądania filmów :-)
OdpowiedzUsuńBywajcie zdrowi, bo za tydzień, dwa będziemy prawdopodobnie w Wawce... a z filmów polecam "Aż po grób"...
OdpowiedzUsuń